Chcecie wiedzieć, jak działa całe to Prawo Przyciągania? To trzy etapowy proces, o którym opowiem Wam na przykładzie ostatnich wydarzeń.

Był przełom lipca i sierpnia, gdy poczułam ogromną chęć, by wrócić do robienia zdjęć. Zawsze to uwielbiałam, a wcielanie się w fotomodelkę przez lata dawało mi niesamowitą radość i satysfakcję. Zapragnęłam znowu tego doświadczyć.

To właśnie jest krok pierwszy w wędrówce zwanej manifestacją. Pragnienie to wszystko, co musisz mieć, by ruszasz w tę podróż. Nie ważne, czego dotyczy, ważne, żeby go za bardzo nie intelektualizować. Naprawdę nie musisz mieć szczególnych powodów, żeby czegoś pragnąć. Wybrałeś sobie do życia Planetę Ziemię, właśnie po to by chcieć, pożądać, mieć ochotę i chwytać to garściami.

A więc zapragnęłam, czyli wykonałam krok pierwszy. W zasadzie, gdybym miała być bardziej precyzyjna, powinnam powiedzieć, że krok pierwszy sam się wykonał.

Wszelkie “chcenia” są bowiem naturalnym elementem życia, które w nas pulsuje. Pojawiają się nieprzerwanie jedno po drugim. To mechanizm tak podstawowy jak oddychanie: wdech – wydech – wdech – wydech, chcenie – spełnienie – chcenie – spełnienie.

Ok, jedziemy dalej. A więc, gdy już dostrzegłam to fotograficzne chcenie, gładko przystąpiłam do kroku drugiego czyli do zsynchronizowania się z moim pragnieniem. We Wszechświecie, gdzie wszystko jest energią, my – a w szczególności nasze ciała – jesteśmy odbiornikami tej energii. Można to uprościć i porównać do radia. Częstotliwości wszystkich radiostacji są cały czas wokół, ale dobierasz tylko i wyłącznie tą, na którą jesteś nastawiony. (Jeżeli chcesz wiedzieć więcej, koniecznie przeczytaj ten tekst -> KLIK)

Nie możesz odbierać dwóch naraz, ani tym bardziej nie możesz odbierać 107 FM jeżeli twoje radio nastawione jest na 99,1 FM. Zawsze zanim zaczniesz coś odbierać, musisz najpierw nastawić się na to, co chcesz odebrać.

W kwestii Prawa Przyciągania działa to dokładnie tak samo i jest bardzo proste. Jeżeli chcę doświadczać wszystkich tych wspaniałych przeżyć związanych z pracą na planie zdjęciowym, muszę poczuć się tak, jakby to już zaistniało. Muszę “przestawić” swój odbiornik.

Energia “chcę, ale nie mam” jest zupełnie inna niż energia “ale genialnie, że to się już dzieje”.

Jak dostroiłam się do fotograficznych vajbów? W tym wypadku było to bardzo łatwe, bo dobrze pamiętam wszelkie uczucia z tym związane. Po prostu je sobie odświeżyłam. Gdy zaczęłam je wspominać, fala przyjemnej endorfinowej chemii rozlała się po moich organizmie. Utrzymywałam ją na tyle długo, aż osiągnęłam taki stan emocjonalny, jakby moje pragnienie zostało już spełnione. To moment, gdy chcenie w zasadzie znika. Wiadomo przecież, że dzierżąc w dłoniach rożek z sześcioma gałkami czekoladowych lodów, nie gadasz wszystkim: “ale bym zjadł lody czekoladowe”. Moment, gdy jesteś tak pochłonięty emocjami związanymi ze spełnieniem pragnienia, że pragnienie przestaje istnieć, jest właśnie momentem, gdy przestroiłeś swoje radio na właściwą częstotliwość.

Jeżeli sprawia Ci to problem, czasem pomaga zadanie sobie pytania: jak bym się czuł/czuła, gdyby to już się wydarzyło? Im lepszy masz kontakt ze swoim ciałem, tym szybciej ono samo podpowie Ci odpowiednie doznania.

Teoria teorią, a w praktyce wyglądało to tak, że dzięki wizualizacji poczułam, że mam już piękne zdjęcia, że znajomi je chwalą, że wygłupiam się na planie, że jestem zadowolona z efektów i podekscytowana, gdy pozuję. Wszystko tak, jakby to już miało miejsce. Powtórzę raz jeszcze: chodzi dokładnie o energię: “ale fajnie, że to już się dzieje”.

Gdy faza pierwsza i druga zostały odhaczone, czas na fazę trzecią, czyli ostateczne zestrojenie. Tutaj z całego serca polecam metodę “przypierdolić i odpuścić”. W fazie drugiej przypierdoliłeś, a więc osiągnąłeś już ten stan, gdy czujesz, że Twoje pragnienie zostało zaspokojone. To oznacza, że nastawiłeś radioodbiornik na odpowiednią częstotliwość. Teraz odpuść, czyli daj Wszechświatu czas na przygotowanie idealnej audycji dla Ciebie. Możesz się całkowicie zrelaksować. Zrobiłeś swoje, reszta wydarzy się sama.

I najważniejsze – w fazie trzeciej nie skupiaj się za bardzo na swoim pragnieniu. W ziemskiej rzeczywistości funkcjonuje przecież bufor czasu i prawdopodobnie upłynie kilka chwil, zanim pragnienie się zmaterializuje. Uszanuj to. Jeżeli będziesz za dużo o tym myślał, to szybko wpadniesz w pułapkę “chcę, ale nie mam”. A jeżeli roznosi Cię energia i koniecznie musisz coś robić, to rób co tylko możesz, by czuć się dobrze. Najlepiej zajmij się czymś innym, co da Ci radość, satysfakcję i spełnienie. Nie ważne, co to takiego, po prostu się tym zajmij.

Tak też właśnie zrobiłam w kwestii zdjęć – zajęłam się mnóstwem innych rzeczy, zupełnie nie związanych z moim pragnieniem. Poszło gładko, bo sierpień już od pierwszych dni rozpoczął się dla mnie z przytupem. Uruchomiłam bloga, pobiłam swoje rekordy w Walking Meditation, wróciłam do biegania i zaangażowałam się w fascynujące projekty. Ewidentnie emanowałam dobrymi vajbami. To jest odpuszczenie level master.

I tu, moi drodzy, zaczynają się najbardziej soczyte kawałki i cała magia Prawa Przyciągania. Przypierdoliłeś, odpuściłeś i nagle wszystko składa się w jedną całość lepiej niż meble z IKEI.

U mnie wyglądało to tak, że na początku miesiąca zaproponowałam, że pomogę znajomej podczas nagrania dla pewnego studia fotograficznego. Wiedziałam, że realizacja tego filmiku wymaga sporego ogarniania, i że na planie przyda się wsparcie. Trzeba przestawić to czy tamto, co potrzymać, coś podpowiedzieć. Żartowałam, że będę trochę jak aktor grający halabardnika w wielkiej sztuce, ale z całego serca cieszyłam się na myśl, że wezmę w tym udział.

Do studia przyjechałyśmy na maksa podjarane i zmotywowane. Przygotowałyśmy scenografię i wtedy… niebo zasnuły granatowe chmury, z których chwilę potem lunęło. Nie było mowy o nagrywaniu czegokolwiek. Brak dobrego światła zniweczył wszystko. A może nie zniweczył?…

Ponieważ miałyśmy złudną nadzieję, że burza zaraz przejdzie, postanowiłyśmy poczekać kilka chwil. Stanęliśmy w kuchni z właścicielką lokalu i niesamowitą fotografką w jednym i zaczęłyśmy rozmawiać. W pewnym momencie ta zapytała, czy nie chciałabym być modelką podczas następnego podejścia do kręcenia. 

W mojej głowie zaczęły dzwonić dzwony. “A więc to już! Moja audycja od Wszechświata właśnie się zaczyna!” I nie jest to byle jaka audycja. To genialny program, lepszy od tego, czego mogłabym się spodziewać! Ta kobieta robi przecież niesamowite zdjęcia i jakieś dwa lata temu, gdy zobaczyłam jej prace, pomyślałam, że cudownie byłoby mieć od niej fotki.

Ale to jeszcze nie koniec, bo im dłużej rozmawiałyśmy i słuchałam o jej podejściu do fotografii, jej sposobie patrzenia na kobiety, jej niesamowitej umiejętności widzenia piękna w innych, tym bardziej każda komórka mojego ciała krzyczała: “tak! Tak! Tak!” Wszystko, co mówiła, było zgodne z tym, co sama wyznaję. Wszystko ze sobą rezonowało.

I tak moi drodzy, wygląda faza trzecia w całej okazałości. Kiedy pragnienie zaczyna się manifestować, dzieje się to w sposób absolutnie niesamowity i pełen detali, które dobitnie wskazują na to, że siły wyższe ostro przy tym majstrowały. Bo gdyby nie deszcz, to nagrałybyśmy wszystko za jednym podejściem, bez modelki, a już na pewno beze mnie, jako modelki. Gdyby nie deszcz, to nie miałabym okazji poznać fotografki i dowiedzieć się tylu fascynujących rzeczy na jej temat. Gdyby nie deszcz, to po prostu biegałabym po planie, przestawiając krzesła i doniczki. Ale deszcz spadł w dniu, w którym nota bene miał nie padać, zatrzymał nas na chwilę i zaczęła się dziać magia.

Ale to też nie jest koniec tej historii, bo podczas drugiego terminu nagrań, nie dość, że powstały piękne zdjęcia, to jeszcze zrodziła się rokująca współpraca na przyszłość.

Wszystko przez całe to Prawo Przyciągania, które działa w trzech prostych krokach:

  1. Zauważ swoje pragnienie. Nie uzasadniaj go, bo nie musisz tego robić. Uciesz się z tego pragnienia, ekscytuj się nim. Pragnienia są dobre, bez powodu.
  2. Dostrój swój radioodbiornik do pragnienia. Pamiętaj, że “chcę, ale nie mam” to ZUPEŁNIE inna częstotliwość niż “jak fajnie, że to już się dzieje”. Wizualizuj, lub wspominaj, ekscytuj się i rozpływaj w odważnych marzeniach. Klucz to skupić się na odczuciach, jakie daje spełnienie Twojego pragnienia. Uczucie, że to już się dokonało, uczucie podniecenia i wdzięczności są przemocarne. Sięgaj po nie, by przestroić swoje radio na właściwą stację.
  3. Przypierdoliłeś (energetycznie), więc teraz odpuść. Zajmij się wszystkim tym, co trzyma Cię w świetnym nastroju i/lub wywołuje podobne stany emocjonalne do tych z punktu drugiego. Żyj na maksa z tym, co już masz, a Wszechświat zacznie nadawać audycję przeznaczoną specjalnie dla Ciebie. A jak już zacznie, to będziesz zadziwiony niesamowitymi zbiegami okoliczności, ludźmi, którzy idealnie do Ciebie pasują, niezwykłymi zdarzeniami i tym nieodpartym wrażeniem, że w sposób wybiegający poza logikę, wszystko ułożyło się dokładnie tak, jak miało być.

Tak to właśnie działa. A raczej między innymi tak, bo Prawo Przyciągania ma jeszcze sporo różnych aspektów, o których z przyjemnością opowiadam na moim blogu. Miłego czytania!