Wyobraź sobie, że wsiadasz do swojego ukochanego samochodu. Masz zamiar wyruszyć w trasę, którą dobrze znasz, i którą naprawdę lubisz. Jesteś szczęśliwy, podekscytowany i gotowy do drogi. Wiesz dobrze zarówno jak prowadzić pojazd oraz to, którymi drogami jechać. Mógłbyś pokonać ten dystans z zamkniętymi oczami.

Już masz odpalić silnik, gdy nagle na fotelu po Twojej prawej pojawia się on – upierdliwy pasażer. Możesz tu wyobrazić sobie, kogo tylko pragniesz: ojca, który nigdy w Ciebie nie wierzył, matkę, która zawsze wiedziała lepiej, męża, który koniecznie musi postawić na swoim albo żonę, która w ogóle nie liczy się z Twoim zdaniem. 

I tak oto już od pierwszych sekund, wciąż i wciąż słyszysz, że powinieneś robić inaczej, niż robisz. Delikatniej puszczaj sprzęgło. Trzymaj się bardziej lewej strony. Po co zabrałeś ze sobą tyle rzeczy? Dlaczego nie wyprzedzasz? Za wolno. Za szybko. Nie tędy. Znam skrót. Jak jedziesz! A w ogóle to przytyłeś. 

W pewnym momencie zaczynasz zastanawiać się, czy nie ma w tym wszystkim odrobiny racji. Może te dwa kilo, które przybrałeś na wadze w święta to jednak powód do zaniepokojenia? Może rzeczywiście powinieneś szybciej? Może rzeczywiście powinieneś wolniej? Z każdą kolejną sekundą coraz bardziej pogrążasz się w zadumie nad tym, co jest z Tobą nie tak. 

Nagle rozglądasz się dookoła i kompletnie nie wiesz, gdzie jesteś ani jak się tu znalazłeś. Nie pamiętasz już nawet, dokąd chciałeś jechać na początku. Obok Ciebie za to nieustannie siedzi ten sam upierdliwy pasażer, który dalej powtarza swoje mądrości. 

W zasadzie masz dwa wyjścia: albo zastrzelić delikwenta, albo samemu palnąć sobie w łeb, bo tak po prostu nie da się dalej jechać. Ale spokojnie, w tej historii nikt nie zginie. To tylko niewinna metafora tego, w jaki sposób tracimy kontakt z naszym wewnętrznym GPS’em, z radarem, który prowadzi nas od pierwszych chwil życia. 

Przychodzimy na ten świat idealnie zaprogramowani do tego, by podążać za tym, co jest w zgodzie z naszym sercem. Niestety niekoniecznie jest to w zgodzie z ludźmi dookoła.

I tak oto już od najmłodszych lat jesteśmy zmuszani do robienia rzeczy, które są wbrew nam. Zaczyna się w prawdzie niewinnie od wymuszania w nas jedzenia, do którego czujemy wstręt, a kończy na tym, że wmawia nam się, jaką ścieżkę życiową powinniśmy obrać. Gdzieś po drodze uczymy się, że to, co czujemy w środku, nie jest ważne a czasem wręcz, że nie jest respektowane. 

Przymusy, zakazy, nakazy i groźby a niekiedy po prostu nieustanne podważanie naszych odczuć sprawiają, że budzimy się pewnego ranka mając na karku kolejny rok i nie umiemy nawet powiedzieć, czego tak naprawdę pragniemy w życiu.

Jak to jest, że dorośli ludzie pytają, jak nauczyć się słuchać swojej intuicji? Niektórzy – o zgrozo – pytają nawet, czym w ogóle jest intuicja.

Patrząc na rzeczywistość przez pryzmat vajbow, wszystko wydaje się naprawdę proste.

Choć doświadczamy przeróżnych jakości, nazywamy je i opisujemy na wiele sposobów, tak naprawdę wystarczy być świadomym tych dwóch” “czuję, że to ze mną rezonuje” oraz “czuję, że to ze mną NIE rezonuje”.

To te wibracje mówią nam o tym, czy działamy w zgodzie ze sobą czy też nie.

I choć lata jeżdżenia ze złym pasażerem sprawiają, że łatwo zapomnieć o swoim wewnętrznym radarze, to na szczęście on zawsze jest w nas. On zawsze wie, gdzie skręcić za następnych sto metrów. On zawsze wie, w którym kierunku zmierzać.

I gdy czasem brak Ci praktyki w słuchaniu samego siebie, a w Twojej głowie pojawiają się wątpliwości, to przypomnij sobie te trzy rzeczy:

  • Jeżeli czujesz do czegoś silny opór, to znaczy, że nie tędy droga. To nic, że wszyscy tak robią. Może też działają wbrew sobie, a może po prostu jest to w zgodzie z nimi. To wszystko nie ważne. Opór zawsze znaczy tylko jedno – zawróć.
  • Jeżeli czujesz się nieszczęśliwy, to możesz być pewny, że podążasz w złym kierunku. Nie wierz nikomu, kto mówi, że Twoje nieszczęście teraz da Ci szczęście w przyszłości. To tak jakby powiedzieć, że jeżeli dzisiaj nie masz rąk, to w przyszłości będziesz żonglerem. Totalnie bez sensu i do tego bardzo nie na miejscu.
  • Twoja droga jest tam, gdzie serce bije Ci mocniej, gdzie pojawia się rozluźnienie i entuzjazm. Inni prawdopodobnie będą to podważać, lecz nawet nie powinieneś się temu dziwić. W końcu oni sami całe życie jeżdżą ze złym pasażerem, przyzwyczajeni do tego, że te wszystkie rzeczy, których nie chcą, są czymś normalnym. Otóż nie są. Normalne jest to, że choć każdy z nas jest inny, to bez wyjątku jesteśmy prowadzeni przez siłę życia, która nie tylko wie, co jeść i kiedy spać. Ona wie przede wszystkim, co zrobić, by być szczęśliwym.

Rozumienie tych zasad pomoże Ci w pełni korzystać z Prawa Przyciągania i świadomie kreować swoją rzeczywistość.
Jeżeli chcesz wiedzieć, jak przyciągnąć szczęście, miłość, pieniądze, konkretnych ludzi i zdarzenia, koniecznie zajrzyj TUTAJ.