Mija właśnie godzina odkąd wyszliśmy z restauracji. P. z uporem maniaka ciąga mnie po najbardziej podejrzanych zakątkach Warszawy. Koniecznie chce mi pokazać wszystkie ważne dla niego miejsca.

“Och, gdybym ja mogła ci pokazać wszystkie swoje ważne miejsca…” przebiega mi przez głowę. 

To nasza pierwsza randka i zdecydowanie nie wygląda tak, jakbym sobie tego życzyła. Już dawno moglibyśmy obściskiwać się gdzieś na ławce w parku, ale on woli mi dawać wykład z historii miasta. 

“No nie, jeszcze to…” wzdycham w myślach, gdy wchodzimy na most. Mam straszny lęk wysokości i mosty toleruję jedynie z siedzenia w autobusie. Najwyraźniej jednak wydarzyło się tu kiedyś coś na tyle ważnego, że zamiast się teraz całować, koniecznie muszę tego słuchać.

“Patrz, bóbr!” P. przerywa nagle pogadankę o żołnierzach. 

“Co?” jestem mocno zbita z tropu.

“Bóbr. Tutaj, zobacz” pokazuje palcem na wodę. 

“Doprawdy, nie tym bobrem powinieneś się teraz zajmować” mówię w duchu.

Ostrożnie podchodzę do niego i wychylam się przez barierkę. Rzeczywiście, widzę zwierza. Nie ekscytuję się jednak tak jak mój towarzysz. Wręcz przeciwnie, z każdą sekundą jestem coraz bardziej rozczarowana tym wszystkim. 

“Co ja tu w zasadzie robię?! W środku nocy, zwieszam się z mostu, żeby oglądać bobra…” urywam nagle i zamieram. No właśnie, zwieszam się z mostu, a przecież mam potworny lęk wysokości! W ułamku sekundy dociera do mnie, co właśnie zaszło. Postanawiam jednak całkowicie się upewnić. 

“Stop” bez ceregieli przerywam wywód “pana profesora”. “Odejdź ode mnie. Muszę coś sprawdzić.”

P. patrzy na mnie jak na wariatkę. I tak randkę mogę już spisać na straty, więc co mi zależy. Przynajmniej zrobię eksperyment.

“Odejdź ode mnie na kilka metrów. Nie chcę, żebyś stał w moim polu energetycznym” wyjaśniam szybko.

Gdy dzieli nas odpowiednia odległość, powoli przysuwam się do barierki. Nawet jej jeszcze nie dotykam, a już mam atak paniki. Oczyma wyobraźni widzę, jak stalowa konstrukcja się łamie a ja spadam w dół. Czyli standard. Wszystko po staremu.

“A teraz chodź tutaj” gestem przywołuję towarzysza. 

Podchodzi ostrożnie, niczym bezpański kot, którego próbujesz zwabić plasterkiem szynki. Jak nic, właśnie obmyśla wymówkę, żeby tylko zaraz skąd zdezerterować.  Na bank zostałam już sklasyfikowana jako “walnięta laska”.

“Daj mi rękę” proszę i nawet nie czekając na reakcję, chwytam jego dłoń. Ponownie zbliżam się do krawędzi. Tym razem bez większego strachu mogę się wychylić i gapić na bobra.

“To działa! To naprawdę działa!” wołam. 

Resztka zdrowego rozsądku powstrzymuje mnie przed rzuceniem się P. na szyję.

Często słyszymy, że “z kim przystajesz, takim się stajesz”. Istnieje nawet tego rozbudowana wersja, która głosi, że jesteś wypadkową pięciu osób, z którymi najczęściej przebywasz. Psychologia już dawno znalazła ścisłą korelację między naszymi zachowaniami a otoczeniem. Nie mówi jednak o tym, co jest podstawą tego wszystkiego, czyli o energii.

Jesteśmy kulturowo uwarunkowani do postrzegania siebie jako oddzielonych od reszty jednostek. W rzeczywistości jest jednak zupełnie odwrotnie.

Nie dość, że wszyscy jesteśmy tym samym, że wszyscy jesteśmy połączeni, to jeszcze nieustannie oddziałujemy na siebie na poziomie energetycznym. 

To tak, jak z komórkami w ludzkim ciele. Każda komórka ma swoją własną świadomość, każda podejmuje indywidualne decyzje i – kto wie – może każda myśli też, że jest oddzielona i niepowiązana z resztą. My wiemy jednak, że komórki to tylko składowe większych organów, a organy to składowe całego ciała. Wiemy też, że wszystkie te części nieustannie na siebie wpływają.

Tak jak komórki wpływają na siebie nawzajem, tak też jest z nami. I nie dzieje się to tylko na poziomie reakcji, dzieje się to przede wszystkim na poziomie energii. 

Każdy z nas ma zakodowane w swoim polu energetycznym określone częstotliwości. Gdy przebywasz w polu energetycznym innej osoby odpowiednio długo, podobne jakości aktywują się również w Twoim polu.

To naturalny proces dostrajania się. Jeżeli jesteś empatą czyli łatwo rozróżniasz i odczuwasz energie innych ludzi, możesz obserwować między innymi takie sytuacje jak tak na moście.

Jedną z dominujących wibracji u P. był brak lęku i ogromne zaufanie do życia. Dla mnie wystarczyła już sama bliskość jego pola, bym mogła – że tak to ujmę – skorzystać z jego vajbów. Stało się nic innego jak to, że jego częstotliwość aktywowała tą samą we mnie. 

Wychylanie się przez barierkę to tylko jeden przykład. Nasza randka nie poszła jednak tak fatalnie, jak się spodziewałam, a on nie wziął mnie za totalnego freeka, więc spotykaliśmy się blisko rok. Przez ten czas z niesamowitym zdziwieniem obserwowałam to, jak bez strachu wspinam się po stromych zboczach (czego wcześniej zdecydowanie nie zniosłabym nerwowo), albo zapuszczam się w nieznane tereny. Czasem sam P. był zaskoczony tym, skąd mam w sobie tyle odwagi. 

Gdy nasz związek się zakończył, a ja poznałam innego mężczyznę, zaczęłam czuć niepokój spacerując z nim po ulicach. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że ten człowiek był w przeszłości kilkakrotnie atakowany. Najwyraźniej wciąż niósł to w swoim polu energetycznym i po prostu zaczęłam to czuć. 

Kiedy zaprzyjaźniłam się z osobą, której życie było kłębkiem nieustannie pojawiających się problemów, w przeciągu tygodnia dowiedziałam się, że muszę opuścić mieszkanie, i że na domiar złego totalnie posypały się moje kwestie zawodowe.

Za to w czasie, gdy mieszkałam z S., która non stop przeziębiła sobie pęcherz, ja również co chwila miałam z tym problem, choć nie zdarzało mi się to nigdy wcześniej. Gdy się wyprowadziłam, też nie zdarzyło mi się to ani razu. 

Mówi się, że jeżeli chcesz być bogaty, powinieneś otaczać się ludźmi bogatymi. Zazwyczaj rozumiemy to jako stworzenie sobie warunków do obserwacji i nauki tego, jak postępują osoby zamożne. Jeżeli zatrzymamy się tylko na poziomie psychologii, rzeczywiście możemy tak uważać. Podwalinami wszystkiego jest jednak energia – zarówno nasza jak i ta, z którą się łączymy.

Jeżeli nagle otoczysz się bogatymi ludźmi będziesz po prostu “pływać” w ich energii. Intratne pomysły i dobre decyzje zaczną się pojawiać w Twojej głowie nie dlatego, że nauczyłeś się myśleć jak osoba bogata, ale dlatego, że nauczyłeś się odbierać częstotliwość bogactwa.

Dobrze jest więc raz na jakiś czas zrobić sobie herbatę i na spokojnie przeanalizować, co dzieje się w naszym życiu oraz to, jacy ludzie się w nim znajdują. Z kim jesteśmy najbardziej połączeni? Jakie jakości niosą te osoby? I – przede wszystkim – czy chcemy, by te jakości były dalej aktywne w naszym polu energetycznym?